Sanok - Załuż - Wujskie

Sobota, 3 maja 2008 · Komentarze(0)
Sanok - Załuż - Wujskie (serpentyny) - Tyrawa Wołoska - Tyrawa Solna - Mrzygłód - Międzybrodzie - Trepcza - Sanok, znowu ten cholerny deszcz :(

Najpierw odprowadziłem kolegów

Czwartek, 1 maja 2008 · Komentarze(0)
Najpierw odprowadziłem kolegów z Rzeszowa:
Ziembolfa:
http://www.bikestats.pl/?work=userinfo&id=1180
Miśka:
http://misiek.bikestats.pl/
i Tomka:
http://tomek_rz.bikestats.pl/

w Bieszczady (Rzepedź), gdzie zostali :)
a następnie wyruszyłem spowrotem do domu jadąć baardzo orkężną drogą przez Rymanów i Strachocinę do Sanoka.

Jechało się bardzo fajnie, super pogoda.

Celem były Góry Słonne,

Środa, 30 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Celem były Góry Słonne, niestety nagła ulewa połączona z gradobiciem zmusiła mnie do powrotu do domu.

Rozjazd po wczorajszym

Trasa

Poniedziałek, 28 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Rozjazd po wczorajszym

Trasa Sanok - Załuż - Łukawica i spowrotem.

Sanok - Bykowce - Załuż

Piątek, 25 kwietnia 2008 · Komentarze(2)
Sanok - Bykowce - Załuż - (tutaj był kapeć, nie mój :) Po łataniu jedziemy dalej:
Łukawica - Lesko ( w Lesku dogoniliśmy dziadka na kolarce, który nas wcześniej minął) - Hoczew (tutaj wyżej wspomniany dziadek i kolega Bartek urządzili sobie sprint po płaskim, ja jak zwykle zostałem z tyłu :)

Dziadek po kilku km zawrócił a my pojechaliśmy dalej - do Baligrodu, średnia wyszła 32km/h na dystansie ok. 40km

Pojechaliśmy kawałek za Baligród, a potem wróciliśmy nieco spokojniejszym tempem.

Pogoda super, bardzo fajny wyjazd.

Sanok - Załuż - Bezmiechowa

Czwartek, 24 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Sanok - Załuż - Bezmiechowa - Łukawica - Lesko - Jankowce - Glinne - Lesko - Postołów - Poraż - Niebieszczany - Prusiek - Sanok.

Wyjazd, w miarę mocne tempo (puls 155), jechałem z Bartkiem.

Dzisiaj znacznie spokojniej

Wtorek, 22 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Dzisiaj znacznie spokojniej niż ostatnio, czułem się już znacznie lepiej niż wczoraj.

Wyjazd bocznymi drogami do miejscowości Korczyna, przejeżdzaliśmy obok zaku Kamieniec i rezerwatu przyrody "Prządki".

W powrotnej drodze zgubiliśmy się, jechalismy cały czas jakąś polną drogą, dodatkowo jeszcze złapał nas solidny deszcz.

Wróciliśmy już po zmroku, przemarznięci i kompletnie przemoczeni.
Mimo to wyjazd zaliczam do udanych :)