Jazda częściowo sam, częściowo z kolegą. Prawie całość w terenie, asfalt to tylko dojazdówki. Jechało sie super, pogoda była idealna, oby dalej tak sezon wyglądał. Objechałem Zahutyń, Trepczę, Białą Górę, Olchowce, Dąbrówkę i wiele innych miejsc.
Wycieczka z kumplem, pierwsze na Dąbrówke, potem zjazd na Trepczę, do Miedzybrodzia i na Białą Górę (gleba, fuck :( Potem jeszcze raz do Trepczy i Biała Góra, potem okolice posady i przez Zahutyń do domu.
Pogoda była beznadziejna nie dość, że strasznie mocno wiało to było w cholerę zimno. Pojeździłem po okolicach Zagórza, Zasławia, Zahutynia, Białej Góry, Olchowiec, Trepczy i wróciłem do domu.
Wycieczka zaczęła się od przebitej dętki, szybko ją zmieniłem i wyruszyłem w moją standardową trasę pierwsze Biała Góra potem Olchowce, dwie takie pętle. Potem do Trepczy i Srogowa, potem powrót tą samą drogą do domu.
Sanok - Olchowce - Bukowce - Załuż - Sobień - Łukawica - Lesko - Zagórz - Zahutyń - trochę po Sanoku i powrót do domu. Wycieczka w większości po asfalcie, ale teren był także. Wiał wyjątkowo mocny wiatr, na początku pomagał, ale na pozostałych 30km trasy już przeszkadzał. Mimo to wycieczka udana.
Jeżdzę prawie codziennie, dystanse bardzo różne, ale nie mniej niż 50km/ dziennie, zazwyczaj koło 70-80 km. Trenuję moim sprzętem po szosie, na slickach. Startuje w zawodach terenowych (XC, maratony)
Mój sprzęt to Merida Matts Pro/Manitou Skareb/XT/X.0.