Było zimno jak cholera, wiec zeby sie rozgrzac wyjechałem na Liszną, dobre kilka kilometrów podjazdu, potem pokręciłem sie po Olchowcach, Białej Górze i dojechałem do Międzybrodzia.
Sanok lasem do Zahutynia - stamtąd zwiedzałem okolice Zagórza i Zasławia, potem powrót wzdłuż Sanu i do domu. Trasa prowadziła przez szosę, ale nie zabrakło odrobiny terenu. jechało się całkiem przyjemnie, mimo, że byłem zmęczony po 8 godzinach spędzonych w szkole.
Sanok - Biała Góra - Międzybrodzie - Sanok(Wójtostwo) - Trepcza - Srogów Dolny - Jurowce - Czerteż - Zabłotce - Sanok (Dąbrówka) - Sanok (Jerozolima) - Zahutyń - Stróże Duże - Sanok - Zahutyń - domek :D, większość trasy to asfalt, prawie cały czas jazda pod wiatr, dobrze, że chociaż pogoda dopisała.
Sanok - Wyjazd na Orli Kamień, bardzo dużo wyprowadzania, oraz podjazdów z prędkością 8-10km/h, dlatego tak niska średnia. Wycieczka cały czas w deszczu.
Jeżdzę prawie codziennie, dystanse bardzo różne, ale nie mniej niż 50km/ dziennie, zazwyczaj koło 70-80 km. Trenuję moim sprzętem po szosie, na slickach. Startuje w zawodach terenowych (XC, maratony)
Mój sprzęt to Merida Matts Pro/Manitou Skareb/XT/X.0.